Cud motoryzacji z podkrakowskiej wioski
Było spokojne kwietniowe przedpołudnie, kiedy dojeżdżałem pomału do Krakowa – zostało mi do celu jakieś 50 kilometrów, kiedy nagle zza …
Było spokojne kwietniowe przedpołudnie, kiedy dojeżdżałem pomału do Krakowa – zostało mi do celu jakieś 50 kilometrów, kiedy nagle zza …